jak zrobić idealne selfie w korpo windzie


Bez sensu naobiecywałam korpo contentu różnym znajomym, a się okazało, że niekoniecznie takowy potrafię stworzyć. No bo wiecie, póki co, to najśmieszniejszą rzeczą w mojej pracy jestem ja sama, i to niestety raczej nie dlatego, że śmieją się ze mną, tylko jak już coś, to ze mnie. Np. udało mi się dwa razy zrobić mini powódź w korpo kuchni, ale w obu przypadkach byłam akurat w tej kuchni sama, więc nikt nie widział, ja przetarłam co nieco ręcznikiem papierowym. Ale to zupełnie nie moja wina, że jest takie mocne ciśnienie w kranie, i że w zlewie akurat leżała łyżka. 

W każdym razie, nawigowania korpo życiem ciągle się uczę. A w XXI wieku najlepszym i najpewniejszym źródłem wiedzy jest oczywka Instagram. Od jakiegoś czasu już mi śmigały w stories różnych znajomych zdjęcia typu “samojeba w korpo windzie”, więc jakieś tam ogólne pojęcie na ten temat miałam, ale specjalnie na potrzeby tego wpisu zrobiłam naprawdę porządny research, to znaczy obejrzałam bardzo dużo stories oznaczonych jako #korpo lub #korpolife, tudzież oznaczonych w miejscu Mordor na Domaniewskiej. I dokonałam dogłębnej analizy tematu. I teraz mogę Wam powiedzieć dokładnie, element po elemencie, jak powinno wyglądać idealne selfie w korpo windzie.


  1. Twarz. No niestety, każdy ma jaką ma, więc za wiele nie da się tu zrobić, tym bardziej, że korpo selfie 2019 to nie emo selfie 2007, kiedy zasłanianie twarzy telefonem było częścią stylistyki. Ti twarz zdecydowanie pokazujemy. Jest jednak kilka opcji na wyraz tej twarzy, jaki przyjmiemy. To, co ja robię na tym zdjęciu powyżej, jest totalnie złe i tak nie róbcie. Obojętna mina to nasz wróg. Mamy za to do wyboru kilka innych opcji. Pierwsza z nich, to oczywiście klasyczny uśmiech. Trochę nuda, ale jest to jakaś opcja. Drugi wariant to głupia mina, i taka najlepiej się sprawdza przy piąteczku. Takie wiecie, piątek, piąteczek, piątunio, już czujemy weekendzik w powietrzu. Jest też wersja miny wymownej, wyrażającej najlepiej wysoki stopień styrania ciężkim dniem pracy albo ewentualnie niewyspanie po całej nocy spędzonej na oglądaniu najnowszego sezonu “13 powodów”, czy co tam ostatnio wyszło na Netfliksie. 
  2. Telefon. Telefonem robisz zdjęcie, ale wcale nie pełni on tu funkcji czysto pragmatycznej. Wiadomo, ajfon zawsze dorzuci Ci kilka punktów do zajebistości, ale z drugiej strony posiadanie nie-ajfona pokazuje Twoją alternatywność i jest takim trochę manifestem anty-kapitalistycznym. Możesz mieć śmieszną obudowę, albo klasyczną i prostą, albo brak obudowy, ale błagam, nie popełniaj mojego błędu i nie miej zatkniętych za przezroczystą obudowę jednorazowych biletów ZTM, bo bilety ZTM nie wyrażają nic. Może tylko to, że nie stać CIę na samochód.
  3. Tatuaż. Punkt trochę opcjonalny, no bo jak żadnego nie masz, to przecież sobie nie domalujesz (bo możesz skończyć jak Bolec z “Chłopaki nie płaczą” – taki rozmazany domalowany tatuaż to straszny wstyd, bo bycie pozerem jest jeszcze gorsze od bycia niewystarczająco alternatywnym). Jeśli jednak masz, to koniecznie go wyeksponuj na zdjęciu. Pracujesz wprawdzie w korpo, ale jesteś przecież mega wyluzowanym człowiekiem, który za korpo pieniądze się dziara i jeździ do Indii szukać siebie. 
  4. Plecak/torba/teczka. Ja mam plecak akurat, ale chyba nie był to najlepszy wybór, bo z mojej analizy wynika, że najlepsza to jest jednak trzymana na łokciu torebka, ewentualnie teczka, ewentualnie torba na siłkę na ramieniu. Plecak to lamerstwo straszne. 
  5. IDENTYFIKATOR. Piszę to capsem, bo z całej listy to chyba najważniejszy punkt. Musisz mieć identyfikator w ręku (tudzież na szyi), żeby wiadomo było bez pudła, że to jest korpo winda, a nie Twoja w bloku. Najlepiej, jak na smyczy jest jeszcze nazwa firmy, w której pracujesz. Ja swoją “wycięłam w postprodukcji” (czytaj: zamazałam w insta apce), bo pomyślałam, że ochrona danych osobowych, ale w sumie ochrona prywatności powinna być ostatnią rzeczą, o jakiej myślisz, przygotowując zdjęcie na instagramowe stories.
  6. Podpis. No tu już pełna dowolność. “Piątek” jest zawsze spoko, tudzież “poniedziałek”. To już w sumie zależy jaki jest dzień tygodnia, ale na przykład “środa” na nikim nie robi wrażenia. Warto natomiast pochwalić się, jeśli zdarzy Ci się być w biurze w weekend. “Pracoholizm” to w ogóle też często stosowany tekst. Co tam jeszcze – wszystko, co komentuje jak bardzo jesteś zmęczony, przepracowany i zajęty. Jak hasztagi, to najlepiej ironiczne – biurwa, korposzczur, tego typu rzeczy.
  7. Timestamp jest też opcjonalny, bo jak wychodzisz z pracy po 17, to nikogo to nie interesuje. Jeśli jednak masz szansę pochwalić się znajdowaniem się w korpo windzie o wyjątkowo wczesnej lub wyjątkowo późnej godzinie, to warto to zrobić. 
  8. Lokalizacja, podobnie jak timestamp i podpis, również jest opcjonalna, i w sumie używana tylko wtedy, jeśli pracujesz na Mordorze. Jeśli pracujesz w pobliżu, a nie w samym Mordorze, to możesz ewentualnie podciągnąć to pod Mordor i też się oznaczyć. Ale pamiętaj, powtarzam jeszcze raz, oznaczamy TYLKO Mordor. Naprawdę, na nikim nie robi wrażenia to, że pracujesz w Spire…


I to by było na tyle, osiem krótkich punktów, ale im zwięźlej i krócej tym lepiej, pamiętajcie, że czas to pieniądz, ale także KPI. 

W następnym odcinku będzie instrukcja obsługi korpo kuchni, ale najpierw sama muszę tę sztukę opanować, a naprawdę nie wiem kiedy to nastąpi, ale raczej nieprędko. 

Komentarze

Popularne posty