Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

nic śmiesznego dziś nie napiszę

Za kilka lat spojrzę wstecz i napiszę:  “Tamtego roku zabrano nam wiosnę. Rodziła się pomału, jak co roku, w postaci krokusów, zielonych pąków i pierwszych ciepłych promieni, ale my nie mogliśmy jej doświadczać. Zamknięci w czterech ścianach, czy ile kto tam tych ścian akurat miał, patrzyliśmy stęsknieni przez otwarte okna na ten wiosenny świat, jakby chcąc się upewnić, że on wciąż jeszcze tam jest. Na moim oknie zakwitł hiacynt ściśnięty w maleńkiej doniczce, hiacynt, którego kupiłam może tydzień, może dwa wcześniej. Ale to był czas, w którym nawet ‹trzy dni temu› wydawało się być w poprzednim życiu. 
I ten hiacynt zakwitł na różowo. Nie wiedziałam, jak zakwitnie. Kiedy go kupowałam był tylko zieloną szyszką. Nie było też wciśniętego w ziemię kartonika z napisem “hiacynt różowy”. Musiałam więc zaczekać, żeby poznać jego kolor. I stał tam, na parapecie, będąc jednocześnie pocieszeniem i utrapieniem. Z jednej strony był moją małą, prywatną wiosną, jej kawałkiem, który wyrwałam światu, pó…

Najnowsze posty

San Francisco, powtórka z rozrywki

If you're going to San Francisco, to się zmęczysz

WAW-BCN-ZUH-SFO

Blue...?

dwadzieścia siedem

fontanny, biblioteki i stare kapcie

dyptyk nowojorski

dwie strony medalu (i oceanu)